Przed wyjazdem zaopatrzyłem się wreszcie w płytę CD, bo przecież radio milknie prawie tak szybko jak komórka (czyli prawie tuż za miastem). Wykupiliśmy zgodę (po ok. 1,5 $) na przejazd Larapintu, więc czeka nas 200 km bez asfaltu. No ale przecież po coś braliśmy samochód terenowy ;-) Tak naprawdę zaoszczędzimy sporo czasu, jadąc na skróty.
Wkrótce asfalt się kończy. Wertepy nie dają o sobie znać powyżej 60 km/h. Przy pokonywaniu gór dogania nas drugi "szaleniec" Toyotą. Raz droga jest czerwona, to znowu biała. Ale kurzy się podobnie ;-) Mijamy nawet jakieś roboty na drodze :) Wszystko jednak co dobrre, kiedyś się kończy ;) Zresztą naszym dzisiejszym celem jest Dolilna Palmowa w Finke Gorge (Wąwóz Finke).
Droga oznaczona 4WD ONLY przypomina jakby niektóre polskie drogi :) Ale później jest już na poważnie. Tylko terenówka jest w stanie przejechać po tych skalnych wertepach. Ale bez strat docieramy do końca trasy i dalej idziemy na piechotę. Jest pięknie. NAwet już muchy aż tak nie przeszkadzają. Najpierw idziemy wzdłuż doliny, gdzieniegdzie nawet jest woda. Wracamy górą. Ale dla samochodu innej drogi nie ma, więc pokonujemy mozolnie metr za metrem. W oddali gromadzą się chmury, pięknie błyskawice przecinają niebo. Chyba mycie samochodu po bezdrożach będzie gratis :)